Co jedli Słowianie – niezwykła dieta naszych przodków

Last updated:

Co jadł typowy Słowianin 1500 lat temu? Jadł zdrowiej, lepiej i równie smacznie jak my. Rzymskie przekazy o rosłych barbarzyńcach i ich nadludzkiej sile, zdecydowanie mają poparcie naukowe.

 

Zacznijmy od tego, że ludzie w czasach przed chrztem Polski byli rozbici w bardzo drobne społeczności skupione wokół jednej lub kilku osad. Ich głównym zajęciem było przeżycie. Może to zabrzmieć co najmniej dziwnie, ale w tamtych czasach głównym zmartwieniem każdego człowieka było przeżycie kolejnego dnia, miesiąca czy roku. Dlatego też większość swoich zajęć podporządkowywali zdobywaniu jedzenia, dopiero później myślano o wojnach czy dobrach materialnych.

Chciałbym podzielić dania Słowian na znane nam śniadanie, obiad i kolację, niestety nie jesteśmy w stanie ustalić w jakiej częstotliwości jadali nasi przodkowie. Przekazy zakonników wczesnośredniowiecznych podają, że były to tylko 2 posiłki dziennie. Oczywiście osoby pracujące ciężko fizycznie zapewne jadały częściej. Porównując to do innych kultur w tym okresie przypuszczam, że jedzono tylko coś w rodzaju lekkiego obiadu, a na koniec dnia obfitą kolację przed snem.

Jedzono w drewnianych misach, a nawet na dużych liściach. Oczywiście nie było sztućców, a jak już były to tylko na dworach lokalnych władców i to w postaci nie takiej jak znamy dziś, a dużego noża do krojenia mięsa i odpowiednika widelca – szpili, porównałbym to do druta do dziergania swetrów czy szalików. Zwykli ludzie jedli jednak rękoma.

 

Mięso

Słowianie jak wszyscy barbarzyńcy chętnie sięgali po mięso i jedli go wcale nie mało. Mieszkali w okolicach otoczonych lasami więc zdobycie dziczyzny nie stwarzało im kłopotu. Oczywiście polowanie wymagało pewnego nakładu czasu, ale po zabiciu zwierzyny cała osada, złożona najczęściej z kilku gospodarstw mogła spożywać zdobycz przez co najmniej kilka dni. Wiele osób sądzi, że w dawnych czasach dostęp do mięsa był bardzo ograniczony, tak działo się głównie z upływem wieków w średniowieczu, a później nowożytności. Gdy liczba mieszkańców wzrastała, liczba hektarów lasów malała, a więc i zwierzyny, na którą można było polować, a żołądków do wykarmienia coraz więcej.
Przeciętny Słowianin miał mięsa pod dostatkiem. Za pewne był to jeden z powodów, dla których kultury barbarzyńców przerastały Rzymian o głowę. Działo się tak ponieważ, w starożytnej Romie nie było tak szerokiego dostępu do mięsa, a szczególnie dziczyzny. Na dodatek Rzymianie otwarcie uznawali chleb i potrawy mączne za najlepsze i najzdrowsze, niestety błędnie. Źle zbilansowana dieta owocowała tym, że przeciętny legionista mierzył około 160cm wzrostu, a przeciętny Germanin czy Słowianin sięgał ponad 175-180cm.

Jakie więc mięso jedzono?
Z dziczyzny były to wszystkie zwierzęta leśne, od niedźwiedzi, jeleni, dzików po lisy, fretki czy wiewiórki. Żywiono się też ptactwem głównie dzikim, bo szczątków kur spotykano w wykopaliskach niewiele.

Mięso było najczęściej pieczone, wędzone lub gotowane. Z powodu niedoskonałości ówczesnych naczyń gotowanie trwało bardzo długo, nawet kilka godzin. Działo się tak ponieważ, glinianych naczyń nie stawiano bezpośrednio nad ogniem, a obok ognia, tak łapiąc żar woda zaczynała się delikatnie gotować mięso. Pieczono najczęściej na rożnie bądź zawieszone mięso nad paleniskiem. W taki sam sposób wieszając wysoko nad ogniskiem wędzono mięsa zaprawiane solą(niezbyt często) i ziołami.

Jeśli chodzi o zwierzęta hodowlane to były to głównie krowy, kozy i owce. Nie hodowano prawie wcale świń, ze względu na trudność w transporcie tych zwierząt, słabą przydatność do pracy, czy brak mleczności. Zwierzęta hodowlane jedzono dopiero gdy było już stare lub chore i nie wykazywało przydatności w gospodarstwie.

Mięso dostarczało Słowianom dużo dobrej jakości białka, minerałów takich jak cynk, magnez czy wapń, a także witamin z grupy B. Dawało to siłę, podstawy do rozbudowy muskulatury i wzrostu.

 

Ryby

Jeziora i rzeki w czasach przodków Mieszka były pełne ryb. Jeśli Słowianin wyruszał przygotowany do rybołówstwa to na pewno nie wracał z pustymi rękoma. Większość osad była położona blisko zbiorników wodnych czy rzek, tak więc praktycznie każdy miał wodne stworzenia w swojej diecie.

Jedynym problemem ryb była krótka trwałość, bardzo szybko się psuły przez co trzeba było zjeść je jak najszybciej i nie można było przechowywać w czasie niedostępności.

Ryby pieczono lub wędzono. Pieczono na rożnie bądź nabite na zaostrzony kij i trzymane nad ogniskiem.

Jakie ryby jedzono? Odpowiem krótko, wszystkie ryby rzeczne, które i teraz występują w naszych wodach. Mając dostęp do wielokrotnie większych populacji ryb można było rzeczywiście przebierać w ulubionych gatunkach.

Ryby oczywiście dostarczają łatwo przyswajalnego i lekkostrawnego białka, zdrowych tłuszczy, co prawda te rzeczne mniej, ale nadal mają pewne dawki. Dużo minerałów i witamin.

 

Zboże

Podstawą diety Słowian były oczywiście produkty roślinne, a głównym źródłem węglowodanów było proso. Pewnie mało kto z was spotkał się z tą nazwą na półkach sklepowych. Otóż proso to kasza jaglana, oczywiście odpowiednio wyłuskane ziarna prosa. Jedna z właściwości tego zboża to taka, że nie zawiera glutenu, a co za tym idzie nie nadaje się do wypieku chleba czy ciast. Nasi przodkowie więc żywili się w dużej mierze kaszą, polewkami z kaszą czy różnymi wariacjami odnośnie kaszy jaglanej. Do kaszy dodawana jajka, mleko czy warzywa. Być może stąd pochodziło zdrowie i siła Słowian – z braku glutenu w diecie.

Kasze gotowano w dużych naczyniach, następnie domownicy spożywali ją z tego samego naczynia wszyscy razem. Zawiera ona całą paletę witamin, minerałów, trochę roślinnego białka i dużo węglowodanów, które przez długi czas dostarczały energii potrzebnej do pracy. Pomagała też utrzymać zdrowie przewodu pokarmowego.

Zdarzały się też uprawy pszenicy, jęczmienia czy żyta, jednak upowszechniały się dopiero w kolejnych wiekach. Pradawni Słowianie uwielbiali prosto, być może nie ze względu na jego smak, a z powodu łatwości w uprawie, wytrzymałości na warunki pogodowe i dużych plonów. Liczyło się jedno – ma być co włożyć do ust.

Wysuszone nasiona stanowiły pokarm w czasie zimy.

 

Warzywa

Królował bób i groch. Te rośliny uprawiano chętnie ze względu na szybsze plonowanie od zbóż i często stanowiły podstawę diety zamiast prosa. Zawierają one dużo białka roślinnego, węglowodany i błonnik. Doskonale sprawdzają się w zdrowej diecie do dziś.

Słowianie posiadali przydomowe ogródki w których uprawiano takie warzywa jak właśnie bób i groch, ale także ogórki, soczewicę, z czasem poznano kapustę. Na łąkach i w lasach zbierano zioła i inne warzywa jak marchew, seler, cebula czy czosnek.

Warzywa dodawano do kaszy i gotowano zupy. Gromadzono także zapasy na zimę.

 

Owoce

Zbierano dziko rosnące jabłka, gruszki, porzeczki, a także runo leśne jak maliny, poziomki czy jagody. Jedzono je raczej na miejscu albo z serami mlecznymi. Stanowiły głównie dodatek, choć czasem zasadzano obok domostwa drzewa owocowe, większość osadników nie stosowała tego procederu z prostego powodu, częstej zmiany miejsca zamieszkania.

 

Tłuszcze

Głównym olejem w diecie Słowian był olej lniany, wyciskany z nasion lnu uprawianego w przydomowych ogródkach. Olej lniany to bogactwo kwasów omega-3, całkowicie niezbędnych do funkcjonowania mózgu czy gospodarki hormonalnej czy odporności. Kolejny czynnik przemawiający za świetnie zbilansowaną dietą przodków Polaków. Nawet nie wielka ilość oleju lnianego dodanego do kaszy czy sera uzupełniała w błyskawiczny sposób kilkudniowe zapotrzebowanie na kwasy omega-3.

Olej pozyskiwano także z… tłuszczu fok, na które polowano w nadbałtyckich osadach.

Kolejnym źródłem tłuszczy były orzechy, znów mamy do czynienia z kwasami omega-3, a także dużą ilością białka. Taka dieta nie mogła nie przynosić rezultatów w postaci zdrowego i silnego organizmu, rozwiniętych mięśni szkieletowych i zdrowego serca.

Wszystkie te źródła kwasów tłuszczowych nienasyconych pozwalały męskim przedstawicielom Słowian utrzymać wysoki poziom naturalnego testosteronu, w połączeniu z dietą bezglutenową, dużym spożyciem białka zwierzęcego i wapnia pozwalało to na zbudowanie pokaźnej masy mięśniowej i osiągnięcie wysokiego wzrostu jak już wcześniej wspominałem. Brak cukru, fitoestrogenów(oprócz soczewicy) i tłuszczy nasyconych tylko wzmagał ten efekt i powodował, że nasi przodkowie rzeczywiście byli nieokiełznani i żądni krwi jak przedstawiano ich w starożytnym Rzymie.

 

Produkty mleczne

Były ważnym składnikiem diety, jednak nie było to mleko krowie. Z powodu nieznajomości funkcjonowaniu układu rozrodczego krów, a także wykorzystywania bydła do pracy uważano krowy za słabego producenta mleka. Wykorzystywano mleko kóz i owiec. Z tego mleka wytwarzano sery. Pito raczej rzadko, a jak już to podawano je głównie dzieciom. Mleko dodawano także do kaszy.

 

Dodatki

Cukrem Słowian był miód, pozyskiwany prosto z lasu, a z czasem z pasiek. Był bardzo ceniony ze względu na swój słodki smak, którego brakowało w tamtych czasach. Wytwarzano też z niego alkohol. Miód zawiera wiele cennych minerałów i witamin.

Z przypraw wykorzystywano głównie zioła, takie jak tymianek, majeranek, mięta, szałwia czy czosnek. Sól była towarem trudno dostępnym i luksusowym.

W czasach mniej urodzajnych jedzono takie rośliny jak pokrzywy czy rdest.

Niewiele jest dowodów na hodowlę kur, więc jajka najczęściej pochodziły ze znalezionych gniazd ptaków leśnych.

 

Napoje

Wbrew niektórym twierdzeniom, że to piwo był podstawowym napojem, Słowianie pili głównie wodę źródlaną. Ich osady zawsze leżały w pobliżu źródełek lub odnajdywano obok nich studnie.

Następnym w kolejności napojem było rzeczywiście piwo, którego nie zaprawiano jeszcze wtedy chmielem. Piwo było powszechnie wytwarzane przez Słowian, a pierwsze wzmianki o tym pochodzą już z VI wieku n.e. Wytwarzano je z jęczmienia poddanego fermentacji. Niestety piwo to było niezbyt trwałe i łatwo się psuło z powodu braku hermetycznego przechowywania.

 

Podsumowanie

Pradawni mieszkańcy ziem polskich żywili się w sposób bardzo zbilansowany dostarczający im wszystkich potrzebnych do życia składników i minerałów. Oczywiście w artykule założono, iż był to czas urodzaju, ponieważ w czasie klęsk żywiołowych czy nieurodzaju zapewne wiele osób umierało z głodu. Świadczy to o tym, że nie zawsze było tak kolorowo. Jednakże, ich dieta była dużo zdrowsza niż najzdrowsza dieta obecnie, ze względu na brak wyjałowienia gleb, brak chemicznych nawozów, konserwantów, mięso, które jedli pochodziło od dzikich zwierząt żywiących się naturalnymi produktami, nie paszą faszerowaną chemią. Mleko nie było pasteryzowane, a ryby w rzece nie przyswajały rtęci i chemicznych zanieczyszczeń. Miód nie był syntetyczny, a wytworzony przez prace pszczół. Zboże nie było zmodyfikowane genetycznie, ani nawożone fosforem.

Nie chcę też demonizować, że dziś nie ma szans na życie w zgodzie z naturą i zdrowe odżywanie, mamy przecież suplementy diety, rozwiniętą medycynę i długością życia wyprzedzamy Słowian o kilkanaście lat. Nasze noworodki nie umierają przy porodzie lub ich matki. Jednak pragnę zwrócić uwagę, że wg historyków głównym zagrożeniem w pradawnych czasach był głód, później wojny, następnie dzikie zwierzęta, a na koniec dopiero choroby. Jeżeli już człowiek przeżył okres dzieciństwa to mógł mieć pewność, że w zdrowiu dożyje starości, ponieważ największa śmiertelność była wśród niemowląt i dzieci. Stąd także średnia wieku oscylująca w okół niewyobrażalnych 25 lat. Żyli w jednym celu – aby żyć, jednak w zgodzie z naturą, a natura wynagradzał im to zdrowiem i witalnością.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Bądź na bieżąco!
Polub nasz fanpage na Facebook'u i codziennie czytaj krótkie porady oraz otrzymuj informacje o nowych artykułach
Jeżeli masz problem z wyświetleniem:
ANABOLIZM - Facebook